Wpis nr. 3855

Skoro nawet osoba która przegadała ze mną tysiące godzin nie rozumie tego co we mnie siedzi i ciągle ma pretensje że taki jestem, to trudno by zrozumieli to ludzie którzy nie rozmawiają ze mną wcale… Z tym że my O TYM nie rozmawiamy, bo zauważyłem że ten temat uwiera niczym kamień w bucie. Ja mam być radosny i wygadany a nie milczący i przybity! Milczący i przybici są be!!! Poza tym żeby coś zrozumieć to trzeba chcieć, a komu dziś zależy by zrozumieć drugiego człowieka? Niestety część z tych ludzi ma czelność mnie oceniać i komentować coś o czym nie ma bladego pojęcia… Ale tacy niestety są ludzie, prędzej naplują na plecy niż wyciągną dłoń…
Najgorsze jest to, że muszę przez to przechodzić sam. Ludzie którzy z tego wychodzą mają wsparcie bliskich, kogoś kto nie pozwoli się poddać, motywuje do walki… Bez tego cholernie trudno cokolwiek zrobić. Nawet ludziom zdrowym ciężko bez tego funkcjonować…
Czasem lepiej utonąć w milczeniu, niż wołać do głuchych i ślepych na wszystko.
Wybaczcie że wciąż wyłączam możliwość komentowania, ale chcę to z siebie wyrzucić, a nie o tym debatować…