Postscriptum 26.03.2020

–Na początek mam dla Was zagadkę, skupcie się! Tylko nie za bardzo, bo potem spodni można nie doprać! Co łączy Olafa z „Krainy lodu” i naszego prezydenta?? 🙂
–W parafii leżącej kilkanaście kilometrów ode mnie wykryto koronawirusa u KSIĘDZA. Teraz sanepid szuka „szczęśliwców” którzy uczestniczyli w ostatnim czasie w jego mszach. Podejrzewam że ludziom przyjmującym komunię z ręki owego księdza na wieść o tym zrobiło się słabo… Mam nadzieję że nasi księża są zdrowi, bo ostatnio ochoczo latałem do komunii i nie chciałbym teraz wyciągnąć kopyt!!
–Po moim osiedlu jeździ policja i przez megafon nawołuje by siedzieć w domu!! Przyznam że się wzruszyłem, bo do dzisiaj uważałem że policja w Szczebrzeszynie do niczego się nie nadaje, a tu proszę! W końcu „13 posterunek” moze się wykazać!! Kto wie, moze przez przypadek rozjadą jakiegoś przestępcę…
–Gdyby nie te wiatry piał bym z zachwytu nad dzisiejszą pogodą! Zapytał bym czy i Wy macie wiatry, ale boje się odpowiedzi…. 🙂 Tak czy siak mamy wiosnę moje pociechy! Cieszmy się i radujmy! Stokrotki rosną w trawie, wszędzie pełno kup Kropki i Karmelka, człowiek miałby ochotę się położyć między zielenią i popatrzeć w niebo… 🙂
–.Od wczorajszego wieczoru zadaję sobie pytanie dlaczego wybrala mnie… Przecież jestem czubkiem jakich mało!!! 🙂 Może wierzy że jeszcze zmądrzeję? Ale czy ktokolwiek wyobraża sobie mnie jako statecznego i poważnego pana? Może dać jej do zrozumienia, że ja zawsze będę miał lekkiego bzika? Z drugiej strony chyba lepiej być pozytywnie jebniętym niż sztywnym jak widły w gnoju? Wiecie, lepiej zmienie temat rozmyślań! 🙂
Miłego popołudnia, wieczoru, dobrej nocy (niepotrzebne skreślić) Wam życzę 🙂

Z czym przychodzisz?

Zadaliście sobie kiedyDUSZAAś pytanie, co moje życie, tu na ziemi, jest warte? Czy daje na tyle pozytywnych owoców by zasłużyć na dobre życie po śmierci? Czy oby te owoce które z siebie dajemy na pewno mają jakąś wartość? Czy jeśli po naszej śmierci, stojąc u progu lepszego świata, ktoś nas zapyta „Z CZYM DO NAS PRZYCHODZISZ?” to czy będziecie mieli co odpowiedzieć? Czy będziecie w stanie odpowiedzieć na to pytanie z podniesioną głową? Pewnego dnia wszyscy usłyszymy to pytanie… Z czym przychodzisz? Z dobrym i wartościowym życiem, czy bagażem pełnym ludzkich łez? Żyjmy jak najpiękniej umiemy moje pociechy, kroczmy przez życie tak, by po drodze nie deptać innych ludzi… Czego Wam i sobie życzę. Z czym do nas przychodzisz… Za cholerę nie wiedziałbym co odpowiedzieć gdyby mi dziś przyszło odpowiedzieć…. Ale chcę żyć tak by móc z dumą odpowiedzieć gdy przyjdzie pora 🙂
PS:Od pewnego czasu jestem zafascynowany Szwedowskim, co niewątpliwie widać w powyższym tekście 🙂 Ale Wam też polecam obejrzeć choćby jego przekazy z zaświatów na YouTube 🙂

Postscriptum 25.03.2020

–Jak ja mam być nieszczęśliwy i marudny kiedy słyszę słowa typu: „Ty jesteś najbogatszy na świecie: masz serce” 🙂 Próbuję na siłę się dołować, ale nie potrafię!!! 🙂 Ostatnio nawet widok pana Ł. nie wywołuje we mnie standardowej nienawiści, a jedynie obrzydzenie i współczucie, że jest takim człowiekiem! 🙂 Najgorsze jest to, że ksywka „MARUDA” się zmarnuje, a tak długo na nią pracowałem!!! 🙂
–Ludzie powoli zaczynają popadać w paranoję… Podczas porannych zakupów koleś z którym swego czasu nie jednego browca wypiłem, na przywitanie szturchną mnie łokciem. Autentycznie poczułem się ku*wa jak trędowaty! W osiedlowym markecie pojawił się nakaz zachowania odstępów między klientami. Co będzie dalej? Z jednej strony rozumiem tą ogólnopolską panikę, bo zachorowań i zgonów z każdym dniem przybywa, a z drugiej zaczynam być tym zmęczony… Na początku kwietnia mam bardzo ważną wizytę w Zamojskim PUP. Jeżeli nic się nie zmieni, to przez jeb*nego wirusa moje plany szlag trafi!!!! 😦 Tak na koniec Wam powiem pociechy, że wszystko co się  teraz dzieje na tym świecie to kara Boska za wszelkie skurwysyństwa ludzkości. Za to co wyrabiamy z tym co dostaliśmy od Boga i z sobą nawzajem. Może te rzędy trumien otworzą nam oczy, zanim będzie za późno…O ile już nie jest…

Czy ludziom wierzącym jest łatwiej?

Czy ludziom wierzącym jest łatwiej przechodzić przez śmierć bliskich? Na pewno ludziom wierzącym jest lżej umierać, bo jest nadzieja że to jeszcze nie koniec, ale czy wiara sprawia że jest lżej tym co zostają? Na ten szok po utracie bliskiej osoby wiara może nie ma zbyt wielkiego wpływu, bo w pierwszych dniach nikt nie myśli o niebie, aniołkach i życiu po życiu. Z własnego doświadczenia, ale i obserwacji wiem, że człowiek w pierwszych dniach jest jak naćpany, jakby obserwował toczące się dookoła życie, był biernym uczestnikiem tego wszystkiego co się dzieje. Wiara pomaga to wszystko poukładać w głowie dopiero gdy ów szok mija… Jednak łatwiej jest żyć ze świadomością, że te bliskie osoby gdzieś są, że na nas czekają, że jest im dobrze… To cholernie ułatwia pogodzenie się ze strata bliskiej osoby. Podobnie jest z osobami żyjącymi, czujemy się lepiej mając świadomość że są szczęśliwe, tak wiara że zmarli również są, w jakimś stopniu koi ból. Żeby nie było, nie otwieram dyskusji nt. tego czy Bóg jest, czy go nie ma, bo tego dowiemy się dopiero po śmierci (choć Świechna już wie, ale ona wie wszystko 🙂 🙂 ) chcę tylko pokazać jak żałoba wygląda z poziomu osoby wierzącej, albo raczej to, że wiara naprawdę sporo ułatwia w tych trudnych chwilach. Nawet gdyby się okazało że żadnego Boga czy nieba nie ma, to jednak przekonamy się o tym dopiero wtedy gdy będzie już o wiele za późno na lęk, więc może warto za życia pielęgnować w sobie , nawet jeśli nie wiarę, ro choć to ziarnko niepewności?? Chyba lżej powiedzieć bliskim którzy odeszli „Do zobaczenia” niż „Żegnaj”? Wiara w Boga może nie ułatwia życia, bo z codziennością musimy walczyć sami, ale w tych najpodlejszych chwilach naprawdę daje człowiekowi nadzieję i siłę.

Z jaką kobietą nigdy bym nie był…

-Na pewno nie wyobrażam sobie bycia z kobieta która nie jest katoliczką. U mnie w rodzinie nie było ateistów i nie dopuściłbym żeby moje dzieci były wychowywane inaczej niż w ducha katolickim!
-Mam potworne obrzydzenie do tzw. goniących się suk. Nie byłbym z kobietą która tak jak ja nie miała by bzika na punkcie wierności, uczciwości i lojalności. Mam wyjątkowo radykalne poglądy w tym temacie i gdybym Wam napisał co wg.mnie powinno się robić z tzw. goniącymi się sukami to zrobiło by Wam się słabo!
-Mam awersję do kobiet które tylko by leżały i ładnie pachniały. Takie kobiety są bardziej bezużytecznym elementem wystroju niż partnerką do życia.
-Jako że jestem mało rozrywkowym, ceniącym spokój, domatorem, na pewno nie byłbym z kimś innym. Czasem przeciwieństwa nie tylko się nie przyciągają i dopełniają, ale bywa że się po prostu wzajemnie wypalają.
-Nigdy nie byłbym z kobietą która głosuje na PiS uważa Kaczyńskiego i Rydzyka za dobrych ludzi! Tego po prostu bym nie zniósł!!! 🙂
Ciąg dalszy być może nastąpi…

O moim „nagłym” uzdrowieniu.

Już od paru ładnych dni obiecuję Wam że napiszę co wpłynęło na moją przemianę, wiec niechaj stanie się jasność! 🙂
1.Miłość. Gdy człowiek kocha i jest kochanym to robi się silniejkszy. Świadomość że ma się dla kogo żyć też jest nie bez znaczenia. I to JEJ „Kocham Cię, wiesz?” sprawia że tak cudownie ciepło robi się wewnątrz 🙂 🙂 Gdyby jeszcze tu była to zobaczylibyście mnie zwariowanego ze szczęścia 🙂 🙂 🙂 Ale wierzę, że niebawem będzie… 🙂
2.Przyjaźń. Pozytywni ludzie którzy wspierają, motywują, pokazują że można inaczej żyć, to naprawdę wiele znaczy!!! Człowiek nie powinien czuć sie samotny, bo to najlepsza pożywka dla „demona”.. Ja mam to szczęście że dzięki blogowi poznałem garstkę wspaniałych ludzi. Taka np. Sylwia, która męczy się ze mną najdłużej i podejrzewam że już nie raz miała ochotę mnie udusić… 🙂 🙂
3.Zmiana nastawienia. Jeżeli człowiek wmawia sobie że życie jest do dupy, że nic dobrego go nie czeka, że nic nie jest wart to sam sobie wiąże „krawat” na szyi! Trzeba na przekór wszystkiemu wbijać sobie w łeb pozytywne myślenie i szukać owych pozytywów w każdym dniu!!! U mnie zaczęło się od radości z fajnych chwil moich przyjaciół, jak np. gdy Sylwia wysyłała mi zdjęcia małej Jaśminki, czy Renata opowiadała o kijkach, a potem zacząłem ich szukać w swoim życiu. Teraz nawet gdy ktoś się do mnie uśmiechnie to jest mi przyjemnie! 🙂 Warto wierzyć, bo naprawdę każdy dzień jest szansą na coś pięknego!! To z małych radości buduje się droga ku tym większym, a są ludzie którzy mają stokroć gorzej a potrafią cieszyć się życiem!!! Nie mam zamiaru być takim człowiekiem jak pan Ł. który jest zły na cały świat i przez to ma mordę jak goryl ze wścieklizną!! 🙂
4.Leki. Na ile one mają wpływ trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne, bez tego co wcześniej wymieniłem one były ny niewiele warte. Na pewno pomogły mi przetrwać najgorsze w tym roku chwile, z odejściem Niny i śmiercią seniorki na czele… Teraz już biorę same suplementy i mi się nie pogarsza, a to dobry znak. 🙂
Na koniec dwa spostrzeżenia… Po pierwsze to nie jest nagła przemiana, Nie zszedł z nieba archanioł i nie złapał mnie za jajeczka po czym stałem się radosny, tylko od jakiegoś czasu się tego uczyłem i układałem w sobie. Druga będzie rada wynikająca z mojego doświadczenia, że nic tak jak alkohol nie szkodzi w walce z tym skurwysyństwem!! Bardzo często jest tak, że tylko potęguje negatywne myśli i odczucia. Jak ktoś ma wątpliwości to niech zapyta się Niny, jaki byłem „uroczy” gdy w ten głupi sposób tłumiłem „demona”… Na szczęście to wszystko już za mną, choc moja walka jeszcze trochę potrwa 🙂 Najważniejsze że jest lepiej 🙂

Postscriptum 24.03.2020

-Wczoraj minęło dwa tygodnie od pogrzebu seniorki, i wczoraj zmarła jej bardzo dobra koleżanka!! Kobieta dwa tygodnie temu żegnała moją babcię, teraz pożegnają ja… Obie przez wiele lat uczyły razem w pobliskiej szkole, a teraz prowadzą lekcje gdzieś w chmurkach… Swoją drogą kostucha jak wpadła na moje osiedle to się wynieść nie chce! To już trzecia nieboszczka w tym miesiącu!
-Jak wszyscy wiecie uwielbiam olewać swoje zdrowie, ale w ostatnich dniach autentycznie zacząłem się bać!! Bóle serca się nasiliły, a że ośrodek w „cebulowie” jest zamknięty, a miejscowy szpital wstrzymał przyjęcia, nawet z załatwieniem skierowania miałbym cholerny problem…. Heh, głupio było by umierać teraz, gdy znów chce mi się żyć!!! 🙂 Miejmy nadzieję że nie szybko zostanę wciągnięty w poczet świętych czy błogosławionych 🙂
-W necie pojawiają się artykuły sugerujące, że Watykan rozważa przeniesienie świąt Wielkanocnych na późniejszy termin… Pytanie czy święta w ogóle można przenosić? To nie są dożynki w Koziej wólce czy koncert Dody, tylko dni ważne dla wielu milionów katolików… Zobaczcie jakich czasów dożyliśmy moje pociechy, że wirus który zrodził się na drugim końcu świata rozpier**la nam cały porządek życia!!! 😦
Miłego popołudnia,wieczoru,dobrej nocy (niepotrzebne skreślić) Wam życzę.

Dwie prawdy, w tym jedna prawdziwa.

Odnośnie naszego przygotowKoronawirussania do walki z pandemią słychać ostatnio dwa głosy. Rząd i media mu sprzyjające przekonują że jesteśmy przygotowani na wszystko a szpitale są świetnie zaopatrzone. Jest też głos lekarzy i pielęgniarek, którego w TVP nie usłyszymy, które twierdzą że szpitale nie są w ogóle przygotowane, że brakuje sprzętu i przede wszystkim wykwalifikowanego personelu, że jest bałagan a pacjenci na prędce przewożeni są do innych szpitali, mimo protestów rodzin. Komu wierzyć? Albo raczej należy zapytać jaki interes mieli by lekarze i pielęgniarki w rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji? Bo nasi umiłowani rządzący i sprzyjające im media już nie raz pokazali, że traktują prawdę po macoszemu. Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że przez nieudolność rządu za kilka tygodni możemy oglądać u nas takie same obrazki, jakie teraz oglądamy w relacjach z Włoch. Że będziemy oglądali rzędy trumien… Pamiętajmy że ta pandemia się w Polsce dopiero rozkręca, a mimo to z każdą godziną liczba zachorowań rośnie. Jedyna nadzieja w rozsądku Polaków, bo na obecny rzad nie możemy liczyć. O ile część Polaków na PiSowskie kłamstwa jest podatna, to na Koronawirusie piękne słówka Morawieckiego czy Dudy żadnego wrażenia nie robią. NIECH BÓG MA NAS W SWOJEJ OPIECE!!

Postscriptum 23.03.2020

-Zatwardzenie literackie jakie ostatnio mi doskwierało minęło, za to obecnie przeżywam literacką sraczkę, do tego stopnia, że np. w środowy i czwartkowy poranek dostaniecie dwa teksty. Jak tego szybko nie zaczopuję to nie nadążycie z czytaniem! 🙂 Żeby opanować nałóg pisania pchałem nawet rękę w gacie (niestety tylko swoje 🙂 ) ale nie pomogło…. Jak widzicie humor mi dopisuje 🙂
-Dwa dni temu pogoda była tak śliczna że latałem w krótkiej koszulce po podwórku, a dzisiejszego ranka przywitał mnie śnieg i mróz… W Boże Narodzenie śniegu nawet płatek nie spadł, ale jest szansa że w Wielkanoc będziemy orły na śniegu napierdzielać… Pogoda w tym kraju jest równie nieprzewidywalna co telenowele… Przegapisz jeden odcinek i już nie wiadomo kto kogo pier***li….
-KSIĘGA RODZAJU wersja prawdziwa: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezwładem i pustkowiem, ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: Niechaj stanie się Świechna, bo za cholerę nie wiem co dalej robić! 🙂 Wtajemniczeni załapią żart 🙂
-Jak Wam mija dzień pociechy? Pochwalcie się jeżeli ktoś z Was złapał już Koronawirusa? Może się założymy, że np. kto z nas pierwszy złapie tego wirusa ten przez tydzień nie musi zmywać naczyń? 🙂
Miłego popołudnia,wieczoru,dobrej nocy (niepotrzebne skreślić) wszystkim życzę 🙂

Malujmy najpiękniej jak potrafimy!!

NASZE ŻYCIE JEST TAKIM, JAKIM JE WIDZIMY! Wiele razy widziałem w telewizji ludzi niepełnosprawnych potrafiących cieszyć się życiem, każdym dniem. Widziałem jak sparaliżowany człowiek opowiada o swoich planach, jak ludzie bez kończyn żyja pełnią życia… W tych ludziach widziałem coś, czego ani w sobie,ani wielu ludziach których na co dzień spotykam, nie widziałem-RADOŚĆ ŻYCIA!!! Nikt z nas nie ma lekko, każdy dźwiga mniejszy lub większy krzyż, ale można to robić na dwa sposoby, albo przeklinając życie, wszystkich i wszystko do okola, albo cieszyć się tym co mamy i próbować żyć jak najpiękniej, mimo że nie zawsze jest łatwo. Wybór należy do nas. Pamiętajmy, że nawet mały uśmiech potrafi rozpromienić cały dzień!!! Do niedawna budziłem się z myślą:”KURWA, KOLEJNY JEBANY DZIEŃ PRZEDE MNĄ!” a dziś otwieram oczy i uśmiecham się, bo być może usłyszę głos kobiety którą kocham, przeczytam literki przyjaciół, bo może spotkać mnie coś miłego… Nasze życie jest płótnem i tylko od nas zależy czy obraz który namalujemy będzie wesoły, czy smutny! Nawet jeżeli los nam chlapnie szarością to zawsze możemy chwycić za pędzel i namalować uśmiechniętą buzię!!! WARTO WIERZYĆ, BO KAŻDY DZIEŃ JEST SZANSĄ NA COŚ PIĘKNEGO!!!!
PEŁNEGO UŚMIECHU TYGODNIA WAM ŻYCZĘ MOJE POCIECHY!!! 🙂

I pozytywnie na niedzielny dzionek :-)

Od dwóch tygodni nie przespałem normalnie ani jednej nocy, od kilku dni dokuczają mi okropne bóle serca, a mimo to jestem pozytywnie nastawiony!! 🙂 Czemu? Bo jest osoba którą kocham całym sercem, mam najlepszą na świecie eskadrę aniołów które dają mi uśmiech, przyciągam (w większości) fajnych ludzi do siebie, więc jakże mógłbym się nie cieszyć? 🙂 Słyszeliście choć o jednej osobie która negatywnym myśleniem zmieniła swoje życie na lepsze? Nie!!! Zawsze można znaleźć coś pozytywnego, czasem trzeba tylko lepiej się rozejrzeć!! Zmarnowałem lata na przeklinanie życia, a teraz się do tego życia uśmiecham i wierzę, że jeszcze owo życie będzie piękne! I takiego też życia z całego serducha Wam życzę moje pociechy! 🙂 To nie życie jest złe! Złe bywa nasze podejście do niego, nasze myślenie i ludzie których spotykamy. Żałuje że tak późno zrozumiałem pewne rzeczy… Nawet tą prawdę którą mam zawartą w tytule bloga! Teraz mam kolejną: PRZEŻYJMY TO ŻYCIE NAJPIĘKNIEJ JAK UMIEMY I CZYŃMY NASZE WNĘTRZA PIĘKNIEJSZYMI! (I za cholerę nie głosujmy na PiS ani na Adriana Dupę! 🙂 )
PS:Wy też odnosicie wrażenie że nawijam jak apostoł zjarany ziołem??? 🙂 🙂 🙂

Trzy wątki na niedzielę.

-Wpisy na nowy tyŚdzień już niemal w komplecie ustawione do publikacji, a jeszcze cos z pewnością dorzucę 🙂 Co będzie możecie sprawdzić w zakładce OGŁOSZENIA DUSZPASTERSIE.
-Jedna z blogerek, która gdzie tylko może kreuje się na człowieka na poziomie, okazała się czymś, czego słownik ludzi na poziomie nie obejmuje. Ja rozumiem że jeżeli nie jest się lubianym to się dowartościowuje srając na innych, ale przysięgam przed Wami wszystkimi, że za kolejny atak na mnie lub na moich przyjaciół ta Pani zapłaci!! Nie pozwolę pluć na to co dla mnie ważne byle ku**e!!!! Koniec ze sraniem na to co dla mnie ważne!! Tamten Stasiek się skończył, teraz każdego kto spróbuje mnie choćby szczypnąć zdepczę jak karalucha!! Udajesz kogoś na poziomie?! Tyle że ja, zwykły robol, mam na tyle godności, że nigdy bym Twojej żałoby w tak chamski sposób nie wykorzystał! Ty masz poziom, ale taki, którym byle kur*a pod latarnią by się brzydziła!
-Niedziela to zdecydowanie mój ulubiony dzień. Nie mam żadnych obowiązków prócz zrobienia obiadu i podłożenia od czasu do czasu do pieca…. Mogę w spokoju pobarłożyć. Kocham swoje łóżko i wiem że ono kocha mnie, choć nigdy mi o tym nie powiedziało 🙂
Miłego dnia wszystkim życzę a wcześniej wspomnianej pani życzę by jak najszybciej doświadczyła żałoby po kimś bliskim.

*Sorki za ten wpis,ale ta osoba obsrała nie tylko mnie,ale i zaprzyjaźnionych ze mną blogerów, a na dodatek w chamski sposób wykorzystała osobę którą kocham. Tu widzicie Staśka lekko wkurzonego, bo gdybym był wkur*iony…. [Co prawda to tylko pseudo tej pani,ale przez litość zamazałem,  choć ludzie i tak wiedzą o kim mowa…]

Od Makowego Duszka.

Zauważyłam, że ilekroć700_FO29954829_0bfa1088d6a69ae14d13d47f8fa8ed21-1 na blogu Staszka tematy się kręcą wokół jego osobistych spraw, życie „towarzyskie” robi się tutaj gwarne i ożywione… a ponieważ tym razem rzecz dotyczy mnie, dorzucę i ja kilka słów do tego tygielka. Nie będzie to jednak żadna spowiedź. Nie chce mi się też odpowiadać na każdy komentarz z osobna.
Poznaliśmy się ponad dwa lata temu. I niemalże od samego początku przylgnęliśmy do siebie, niczym dwie połówki jabłuszka. Coś jednemu kazało myśleć o drugim. I stało się tak, jak w tej wędrówce przez drobniutki deszcz: idzie człowiek i idzie, aż w końcu zdaje sobie sprawę, że jest przemoczony do „suchej nitki”.
Były cudowne dni… jednak potem stało się wiele złego między mami. Aż się ciśnie na usta zdanie, że przez złe, zawistne podszepty…
Jednak każde z nas kochało, cały czas zwyczajnie kochało. I daliśmy sobie szansę, bo się kochamy. I plany mamy na wspólne życie!
A Wy macie w tym jakiś interes, by Staszek był wiecznie marudny, niezadowolony, złośliwy, nieszczęśliwy… i jeszcze milion innych epitetów by można dodać. Bo taki nieszczęśliwy Staś to taki biedaczyna, któremu można matkować, pogłaskać po głowie, przytulić do cyca… ?
Ale wróciłam, a Staszek może być i będzie zwyczajnie szczęśliwy. Amen.
Makowy Duszek.